Kobieta idaca w stronę nadmorskiego miasta

Związkowy Ring of Fire

Zbliża się rocznica ślubu rodziców i zastanawiam się, jak ludzie potrafią być ze sobą przez tyle lat… Czy jest to nadal miłość, czy raczej przyzwyczajenie, a może partnerstwo i przyjaźń? Zapewne zależy to od związku i ludzi, którzy go tworzą.

Oglądałam ostatnio program o parach, które chciały zatopić topór wojenny i uratować pogrążone w kryzysie małżeństwa. Na co dzień nie oglądam takich programów, ale był piątek, narzeczony poza domem, więc pomyślałam, czemu nie?!

Prowadzący postawili przed uczestnikami nietypowe zadanie. Każda z par miała podejść do stołu z rozłożonymi ‘gazetami’ i wybrać te, których nagłówki obrazowały ich małżeńskie kłopoty.

Jak się okazało, przyczyn sporów między małżonkami było wiele: od zdrady i utraconego zaufania do pieniędzy i braku komunikacji. Niektóre pary miały nawet po sześć i więcej gazet w swoich koszykach! Szczerze mówiąc, ciężko mi było sobie wyobrazić, że jeszcze się zejdą…

Każda z par miała po kolei stanąć w tak zwanym ring of fire – platformy otoczonej ogniem i znajdującymi się po obu stronach piecami. Prowadzący czytali nagłówki wybranych przez parę gazet, a małżonkowie musieli ustalić pomiędzy sobą, kto był winny. Następnie gazety były palone w piecu po stronie osoby, która wzięła odpowiedzialność za daną sprawę. Mimo że czasami jedna osoba była przyczyną większości zgrzytów, to ogień otaczający parę rozprzestrzeniał się równomiernie po całym kole.

The ring of fire to świetna metafora pokazująca, że wszystkie małżeńskie spięcia, niezależnie od odpowiedzialnej za nie osoby, są tak naprawdę problemem całego związku. I zamiast wytykać drugiej połówce jej wady, warto skoncentrować się nad problemem i razem szukać rozwiązań.

Pewnie, że łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale sam koncept bardzo mi się spodobał!

Gdybym to ja miała wybrać nagłówek gazety z problemem w moim związku, z pewnością byłaby to komunikacja. Na początku tylko denerwowałam się, że coś nie zostało zrobione, czy też, że to ja zawsze wychodziłam z inicjatywą.

Jak się później okazało, narzeczony nie miał pojęcia o moich oczekiwaniach i szczerze mówiąc słusznie! Przecież nie czyta w moich myślach, to jak ma wiedzieć, co ja tam sobie wymyśliłam.

Już nie czekam, aż się domyśli – mówię wprost i nie ma rozczarowań. 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s